niedziela, 17 lipca 2016

ks. Jan Kaczkowski "Życie na pełnej petardzie".

Książka napisana jest w formie rozmów z dziennikarzem
Piotrem Żyłką. Powstawała w biegu, spontanicznie, bo ks. Kaczkowski był ciągle zajęty - pracą w hospicjum, spotkaniami z ludźmi i wreszcie własnym leczeniem.
Ks. Kaczkowskiego znałam z mediów, wywiadów, rekolekcji zamieszczanych na YT, czy jego vloga. To jest jego pierwsza książka, jaką przeczytałam. Wiele z jego wypowiedzi i poglądów znałam, więc nie były dla mnie nowością.
 Zdawał sobie sprawę z tego jakie wrażenie robi na ludziach i czasem trochę tego nadużywał. Lubił chyba pogwiazdorzyć, pochełpić się tym, że jest nieszablonowym księdzem. Gdy zachorował, to sam o sobie mówił, że jest onkocelebrytą-księdzem znanym z tego, że jest chory na raka. Myślę, że to kokietowanie słuchaczy przynosiło jednak dobre owoce. Dzięki byciu "gwiazdą" i celebrytą łatwiej było mu np. wyżebrać pieniądze na hospicjum, bo jak sam o sobie mówił, był ekskluzywnym żebrakiem, który żebrze w kościele a nie przed nim.
Ks. Kaczkowski był prawdziwym gawędziarzem, co w książce widać. Inteligentny, błyskotliwy, dowcipny, sypał anegdotami. Ale kiedy chciał, potrafił mówić bardzo serio, zwłaszcza gdy poruszany był temat liturgii, Eucharystii.
Krytyczny stosunek do hierarchii kościelnej wyniósł z domu(jego ojciec jest ateistą), często więc wypowiadał się krytycznie o księżach i o Kościele jako instytucji. Był za to nie raz przeczołgany i zastraszany.
Godna wielkiego podziwu była jego praca w hospicjum w Pucku. Poświęcił się jej całkowicie. Walczył nie tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o godność umierającego człowieka. W jego postawie przebijał szacunek dla drugiej osoby-wierzącej lub nie, szacunek dla uczuć i poglądów.
Ks. Kaczkowski na pewno nie dawał się zaszufladkować wg stereoptypowych podziałów-jak krytyczny wobec herarchi kościelnej w Polsce to znaczy, że liberał. Nie, nie... .
W wielu kwestiach dość surowy i konserwatywny, z rezerwą odnoszący się do papieża Franciszka, za to wielką estymą darzył Benedykta XVI.
Jako bioetyk nie uciekał od problemu aborcji, in vitro, starając się zachować szacunek dla człowieka. Powtarzał myśl, że "w sprawach istotnych-jedność, mniej ważnych-wolność, a nad wszystkim winno być miłosierdzie".
Tematów w książce poruszanych jest wiele, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Myślę, że jest to dobra lektura dla osób wierzących, niewierzących, poszukujących-wszystkich. Jest to bowiem spotkanie z mądrym i interesującym człowiekiem, warto więc z tego spotkania skorzystać.
Mnie  zafrapował jeden wątek(spośród wielu oczywiście).
Otóż jaki genotyp miała Chrystus? Część od Matki, ale... Duch Święty genotypu nie ma , przynajmniej nie możemy go o to podejrzewać. Ks. Kaczkowski wykombinował sobie, że Chrystus miał genotyp uniwersalny, wspólny dla wszystkich ludzi. Z biologicznego punktu widzenia to nie możliwe. Może to jakiś "genotyp boski", zmieszany z genotypem ludzkim, by go uszlachetnić, dać nową jakość. Jak przemiana wody w wino, czyli zamiana czegoś zwykłego, pospolitego w substancję szlachetną. Kaczkowski porównuje to do nalewania wody do wina podczas mszy i wypowiadanej modlitwy: "Boże daj nam uczestniczyć w bóstwie Chrystusa". Pozwala to nam myśleć że mamy genotyp wspólny z Bogiem! Prawda, że inspirujące?
Ks. Jan Kaczkowski długo walczył z glejakiem mózgu. Chorobę rozpoznano w czerwcu 2012 r. i dawano mu pół roku życia. Zmarł 28 marca 2016 r. Mam nadzieję, że już poznał tajemnicę Nieba( bo nie Piekła czy Czyśćca) o czym chętnie i żartobliwie opowiadał, że teraz naprawdę żyje na pełnej petardzie.
W książce, na zakończenie żegna się takimi słowami:

A ja, jeśli Pan Bóg przyjmie mnie do siebie, obiecuję, że na tyle, na ile mi pozwoli, bo to też nie jest takie oczywiste, będę próbował być blisko was.
Przepraszam wszystkich, których skrzywdziłem, których niesprawiedliwie oceniłem. Proszę o wybaczenie wszystkich, którzy poczuli się przeze mnie dotknięci w tych momentach, kiedy nie stanąłem na wysokości zadania.   
I chciałem powiedzieć, że nie mam żalu do nikogo.


Polecam do obejrzenia na stronie radiowej Trójki programu z ks. Kaczkowskim. Audycja "Biuro myśli znalezionych"  klik






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Praca, praca,praca...

Dlatego nie mam czasu na przyjemności, chociażby takie jak pisanie bloga. Sama nie wiem jak udaje mi się czasem przeczytać jakąś książkę. Je...