sobota, 16 lipca 2016

Ignacy Karpowicz "Ości"

Po zachwycie nad "Sońką" zabrałam się za "Ości". I tu, niestety, rozczarowałam się.
Jest to opowieść o rozpadzie dawnego świata, w którym zadawano sobie pytania o sens wszystkiego. Karpowicz ukazuje nową rzeczywistość, przekrzywioną, rozedrganą. Bohaterowie to ludzie w jakimś sensie pęknięci wewnętrznie. Nie tworzą tradycyjnych rodzin, bo nie są jednowymiarowi, nie sposób ich jednoznacznie zaszufladkować w kwestii poglądów, ról społecznych, orientacji seksualnej. Zmieniają role i konfiguracje, mało ze sobą rozmawiają, bo język nie jest już nośnikiem ważnych informacji, nie pomaga w wyrażaniu siebie. Bohaterowie krążą po swoich orbitach, czasem sie o siebie ocierając, ale bez nawiązywania głębszych relacji. Ostatecznie są jednak zagubieni, brak im poczucia bezpieczeństwa.
Jak sądzę, dużo jest w powieści elementów autobiograficznych, doświadczania takiej rzeczywistości przez autora. Ja jednak czułam się w tym świecie zagubiona. I to nie dlatego, że nie zrozumiałam książki, bo wiem "co autor miał na myśli". Problem w tym, że ja "nie czuję" tego, to nie jest świat moich doświadczeń, odczuć. Forma i język, tak chwalone przez krytyków, mnie nie pociągały, a nawet potęgowały poczucie chaosu i zagubienia. Miałam wrażenie, że jestem wciskana w czyjś świat, na siłę wydumany i udziwniony. Właśnie forma powieści powodowała, że ten świat, ten obraz rzeczywistości nie zainteresował mnie. Karpowicz, po "Ościach" porównywany był do Pedro Almodóvara. Moim zdanie to nadużycie. Nie wystarczy podejmować tematu gejów, transwestytów, by zasłużyc na taki komplement. Zapewne narażam się w tym momencie wielbicielom twórczości Karpowicza, ale ja(z całym szacunkiem dla talentu pisarza) tej formy narracji po prostu nie kupuję.

2 komentarze:

  1. Zaczęłam czytanie książek Karpowicza od „Ości”, zaraz potem przymierzając się do „Sońki”. Może to był błąd... Może nie ta kolejność, ale akurat ta, jako pierwsza była dostępna. Zasugerowałam się dobrymi opiniami o książkach tego autora. I co? Kompletnie nie mój styl pisania, nie ta forma. Nie zachwyciła mnie ta książka, wręcz przeciwnie. Teraz myślę o „Sońce” i mam mieszane uczucia oraz odrobinę wątpliwości. Przeczytać, nie przeczytać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam Cię do "Sońki". Całkowicie inny styl niż "Ości", inna wrażliwość. Jakby ktoś inny pisał.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

"Carte blanche" Jacka Lusińskiego

Historia nauczyciela z lubelskiego liceum, który traci wzrok wydaje się być stworzona na scenariusz filmu. I choć film dobrze zrobiony, C...