Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2015

Wiersz na Boże Narodzenie

Konstanty I. Gałczyński - POWRÓT

A podana jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?),
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którym żeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: „Gdzieś pan był tyle lat?”
„Wędrowałem przez głupi świat”.
Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
Że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata, płynie
kolęda na okarynie:
Lulajże, Jezuniu,
moja perełko,
Lulajże, Jezuniu,
me pieścidełko.

Roma Ligocka

Obraz
"Droga Romo"

Sięgam po każdą kolejną książkę Romy Ligockiej. I chociaż są one do siebie podobne w takim sensie, że nie wnoszą wiele nowego na temat życia autorki, to i tak je czytam. Jest to ciągłe rozprawianie się z przeszłością, z której wyziera lęk, samotność, smutek.
W tej książce Ligocka dokonuje próby rozrachunku z dorastającą Romą, maturzystką i studentką. To czas, kiedy odkrywa w sobie nie tylko wylęknione, wycofane dziecko, ale i własną kobiecą atrakcyjność. Pozostawiona trochę sama sobie, (bo matka wyjechała za granicę), zaczyna sama wchodzić w dorosłe życie, stykać sie z jego brutalną stroną, jak np. aborcja.
Opowiada też o swoim małżeństwie z człowiekiem, którego kochała i nie dostrzegała jego problemów z alkoholem. Pragnąc miłości i akceptacji, brnęła w związek, który wyniszczał ją. Początkowo nie chciała dostrzegać symptomów uzależnienia u męża, później sądziła, że poradzi z tym sobie, że wyciągnie męża z nałogu. Aż w końcu, jak sama mówi w jednym z wywiadów, u…

Kapela ze wsi Warszawa

Obraz
- ostatnio wsłuchuję się w ich muzykę, bo nowa płyta " Święto słońca" jest naprawdę interesująca. Swoim tytułem nawiązuje do dawnych kultów, wspólnych dla ludzkości, zanim powstały wielkie religie i podzieliły ludzi.
Ciekawy wydaje mi się powrót do pewnego rdzenia ludzkości, pierwotnej wspólnotowości. Zwłaszcza w czasach konfliktów, podziałów, gdy mówimy o imigracji, lęku przed obcymi, to taka muzyka, ponad narodami, korzenna, pozwala inaczej spojrzeć na te problemy, na rodzące się w Europie nacjonalizmy. Muzyka korzenna, poprzez odwoływanie się do pradawnych religii jest kulturowym spoiwem, które może ułatwić przełamywanie barier.
Żyjemy w świecie, w którym, na skutek globalizacji, rozwoju techniki, następuje nieuniknione przenikanie się kultur. Ale dobrze jest też znać własne korzenie i jednocześnie mieć świadomość istnienia wspólnego, pierwotnego rdzenia.

Album Święto Słońca składa się z dwóch płyt - Słońce i Księżyc. Pierwszy nawiązuje do energii dnia, witalności, a dru…