sobota, 28 listopada 2015

Listopady

Caspar David Friedrich "Pejzaż zimy"(1811 r.)
Całe życie zrywam się i padam,
jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi,
i chwytają mnie złe listopady
czarnymi palcami gałęzi.

Ja upiłem się tym tchem, tym szumem,
niepokojem, który serce zatruł-
to dlatego śpiewać już nie umiem,
tylko wołam wołaniem wiatru,

to dlatego codziennie sie tułam
po wieczornych, po czarnych ulicach
i prowadzi mnie wilgotny trotuar
w mgłę wilgotną, która bólem nasyca.

Acetylen słów płonie na wargach,
płonie we mnie bolesna maligna,
chodzę błędny, jak ludzie w letargu,
zawsząd, zawsząd niepokój mnie wygnał


Nie ma wyjścia, nie ma wyjścia, nie ma wyjścia, 
muszę chodzić coraz dalej, coraz dłużej.
Jestem wiatr szeleszczący w liściach,
jestem liść zagubiony w wichurze.

Tylko w oczach mgła i oczy bolą,
tylko serce bije coraz częściej.
Jak błękitny płomień alkoholu,
płoniesz we mnie moje nieszczęście.

Muszę chodzić, muszę męczyć się wiecznie,
w mgłę za włosy mnie wloką wieczory,
lecą za mną, nieprzytomne, pospieszne,
moje słowa, moje upiory.

Muszę wiecznie zrywać się i padać,
jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi.
Pochwyciły straconą radość 
nagie gałęzie.

Przelatują, wieją przeze mnie 
listopady chwil, których nie ma...

To-tylko liście jesienne.
To-pachnie ziemia.


Władysław Broniewski

poniedziałek, 9 listopada 2015

"Zima w siedlisku" Janusza Majewskiego

Wiele lat temu zaczarował mnie serial "Siedlisko". To był czas, kiedy sama marzyłam
o wyprowadzce na wieś, o starym domu, z sadem i stawem. Anna Dymna w roli Marianny Kalinowskiej  szalenie mi się podobała. Często wracałam do tego serialu na kasetach wideo:).
 Przez lata temat sielskości i ucieczek na wieś stał się dość popularny (np.Dom nad rozlewiskiem),  ale Siedlisko było dla mnie najważniejsze, bo...pierwsze ...no i aktorzy!
Niedawno przeczytałam książkę "Siedlisko", które już mnie nieco rozczarowało. Zupełnie nie mogłam odnależć klimatu, który tak podobał mi sie w filmie. Dialogi drętwe, postaci bez wyrazu. Teraz "zmęczyłam" "Zimę w siedlisku". Oj, cieniutko. Zupełnie brak pomysłu. Ta książka może miała być sposobem na zamknięcie rozdziału życia po śmierci żony Janusza Majewskiego - Zofii Nasierowskiej. Dlatego nie chcę krytykować książki przez szacunek do prywatnych problemów, przelanych na papier.
Kierowana żalem i rozczarowaniem po lekturze, wróciłam do serialu:)
I co? Nadal robi mi się ciepło na sercu, gdy go oglądam:) Serwuję sobie po jednym odcinku, w łózku przed zaśnięciem, dzięki czemu mam błogie sny:)
Po latach uderzyło mnie, jak bardzo zmieniło się życie przez ten czas, który minął od produkcji filmu (1998 r.) Wydaje mi się, że to tak niedawno, a jednak żyjemy już w innym świecie. W czasach gdy każdy ma komórkę, internet i stałą łączność ze światem, problemy bohaterów z wiecznie psującym się telefonem, czy zamawianie międzymiastowej do Warszawy, wydaje się już prehistorią:)
W ogóle widać na przykładzie tego serialu, jak bardzo zmienił sie nasz kraj, problemy, poglądy, styl życia. I  najważniejsze - nie ma lokowania produktów, co teraz jest nagminne i tak nachalne, że zniechęca mnie do oglądania. W obecnych serialach to czasem nie wiadomo, czy to jest lokowanie produktu w serialu, czy lokowanie seialu w reklamie produktu:)
Janusz Majewski wyczarował zdjęciami piękny świat, niemal każdy kadr to jak obraz, namalowany ręką mistrza. Niestety, słowami mnie nie zaczarował.


"Carte blanche" Jacka Lusińskiego

Historia nauczyciela z lubelskiego liceum, który traci wzrok wydaje się być stworzona na scenariusz filmu. I choć film dobrze zrobiony, C...