Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2015

"Kuchenne rewolucje"

w moim domu zagościły na dobre. I nie polegają one na zmianie wystroju kuchni, tylko na głębokiej zmianie menu. Doszłam już do krytycznego punktu w swojej tuszy. Popłakałam się nad ubiegłorocznym wiosennym płaszczykiem, który teraz nie dopina się. Nie mogę chodzić w rozpiętym i udawać, że jest mi ciepło! W pierwszym odruchu postanowiłam, że kupię sobie nowy i tak rozwiążę problem. Ale przecież to nie o to chodzi... .
Zapadła więc decyzja o odchudzaniu. Nie ma co ukrywać, znacząco przyczyniła się do tego moja prawie 70-letnia ciotka, która skomentowała nad majówkową kiełbaską z grilla : " No przytyłaś, przytyłaś...". Kiełbaska stanęła mi w gardle, ale popiłam ją łzami wściekłości i już następnego dnia rozpoczęłam zmiany w swoim trybie życia.
Mijają już 2 miesiące - efekty są zadowalające, co motywuje mnie do dalszej pracy nad sobą:)
Ważne jest wsparcie rodziny, jak wszyscy w domu zgadzają się zmienić sposób odżywiania to jest o wiele łatwiej. Jemy zdrowo i chudo, jeździmy na …