środa, 7 stycznia 2015

Papusza

(...) Ile głodów! Ile bied!     
Tyle smutków! Dróg niemało!
Tyle ostrych kamieni w stopy się wbijało!
Ileż koło uszu kul nam przeleciało!
Ile błot! Jakie deszcze!
Ile krwawych łez jeszcze!
Ile włosów z głów, z warkoczy
rwały nam gałęzie w nocy!

Ach, wielki Boże, któryś jest w niebie,
ratuj nam życie, błagamy Ciebie!
Tyleśmy przeszli bied i niedoli!
Czy nigdy spocząć los nie pozwoli?
Jak ptaki zimą, albo ryby,
kiedy je złowi wędka czyja,
tak strach nas dręczy, zły los zabija.
* * *
Niechaj wszyscy Cyganie
przybiegną tu blisko,
jak do lasu, gdzie wielkie ognisko
i gdzie w światłach słonecznych wszystko.
Niechaj na to moje śpiewanie
wszyscy zewsząd się zejdą Cyganie,
żeby słów mych wysłuchać,
odpowiedzieć na nie.
(...) fragment wiersza "Krwawe łzy"

Tak się złożyło, że film obejrzałam dopiero teraz, więc patrzyłam na niego przez pryzmat śmierci Krzysztofa Krauze. Skłoniło mnie to do podwójnej refleksji - bo nad losem cygańskiej poetki i nad postacią reżysera. Myślę, że musiał to być człowiek o dużej wrażliwości społecznej. Pochylał się w swoich filmach nad losem ludzi skrzywdzonych, wyrzuconych z głównego nurtu życia społecznego. Z uwagą słuchałam jego wypowiedzi publicznych na temat swojej choroby, czy na tematy tzw. ogólne, gdy np. był gościem w "Drugim śniadaniu mistrzów" u Marcina Mellera. Trzymałam kciuki za to by pokonał chorobę, chociaż na oko widać było, że rak go wyniszcza.
Film "Papusza" to taki trochę nagrobek, jaki mógł wystawić sam sobie reżyser. Pomnik zrobiony przez wrażliwego artystę o innym artyście.
"Papusza" nie jest filmem biograficznym w sensie dosłownym, nie dowiemy się o szczegółach życia cygańskiej poetki. Jest to artystycznie piękny obraz kultury, która była niedoceniana, poniżana, wypychana poza nawias społeczeństwa. Zresztą, Cyganie sami też poza tym nawiasem się ustawiali, broniąc swojej odrębności i swojego (nazwijmy to -kontrowersyjnym) stylu życia.
Ofiarą takiej postawy, zamknięcia się w swoich tradycjach, wierzeniach, była Papusza. Jej talent stał się jednocześnie przekleństwem.
 Szokować może nienawiść, jaką okazali jej najbliżsi, zarzucając, że zdradziła cygańskie tradycje. W filmie tylko zaznaczone jest jak ją odrzucono ze społeczności. Ale w rzeczywistości wiemy, że była bita, poniżana, do tego stopnia, że rozchorowała się psychicznie i bodaj trzykrotnie leczyła się w szpitalu psychiatrycznym.
Trudno zrozumieć, dlaczego jej rodzina poczuła się tak zagrożona. Czy fakt, że była kobietą ma tu znaczenie. Rodzina Wajsów była muzykami, być może byli zazdrośni o to, że kobieta może być też artystką, dodatkowo lepiej od nich wykształconą. Mogli to odczuwać jako zamach na ich dumę i tradycyjny patriarchat.
Poruszający jest też wątek Jerzego Ficowskiego, jego dylemat - czy dobrze zrobił, pisząc książkę o kulturze cygańskiej, drukując wiersze Papuszy. Wydawało mu się, że dokonał czegoś ważnego, pokazując to światu, ale ceną było zniszczenie czyjegoś życia. Publikacja wierszy, książka Ficowskiego, stały się podstawą jego kariery a nie poetki. Czy Papusza została zmanipulowana przez niego i wykorzystana...?
Sama Papusza mówiła, że byłaby szczęśliwa, gdyby nie uczyła się czytać. Nawet ta odrobina wykształcenia, jakiego liznęła, postawiła ja pomiędzy dwoma światami. Do obu nie mogła przynależeć w pełni. Cyganie ja odrzucili, a inne środowiska chyba nie do końca chciałyby ją przyjąć, widząc w niej, być może, tylko "ciekawe zjawisko". Zresztą ona sama chyba nie chciała i nie umiała podjąć takiej decyzji.
Jak domyślam się, Ficowski proponował jej przeprowadzkę i pomoc materialną, ale ona nie chciała z tego skorzystać, porzucać swojego świata. Dramat jej polegał na tym, że ten świat, który kochała i opisywała w swoich wierszach odrzucił ją.
Po obejrzeniu filmu miałam niedosyt historii samej Papuszy. Niby film jest o niej, ale widz dostrzega, że nie jest ona główną bohaterką. Trochę szkoda, bo Jowita Budnik była tak przejmująca, że chciałabym jej więcej na ekranie.
Wśród krytyków filmu pojawiają się właśnie zarzuty do scenariusza. Jeżeli widz nie doczyta sobie sam historii Bronisławy Wajs, to z filmu nie wyniesie pełnego obrazu biografii. Widać, że autorom nie zależało na epatowaniu widza dramatyzmem, wciskającym w fotel. Ten film odbiera się raczej zmysłami, obrazami. Mnie ta narracja spodobała się , ale rozumiem zarzuty innych.
Na uwagę zasługuje postać męża- Dionizego Wajsa. ( w tej roli Zbigniew Waleryś). Był od Papuszy dużo starszy, właściwie zmusił ją do małżeństwa. Był wobec niej brutalny, zdradzał ją, pił. Ale jest w filmie kilka scen, które łagodzą ten wizerunek, sugerują, że tak naprawdę kochał Papuszę. Mimo, że nawet przed śmiercią wypominał żonie "występki", to jednak został z nią do końca, decydując się na banicję ze społeczności cygańskiej, bronił Papuszy przed atakami, starał się, by przybrany syn szanował matkę, mimo tego, że była poniżana przez innych, schorowana psychicznie.
Cyganie kojarzą mi się z kolorami, a tu... czarno-biały film. Ciekawy zabieg, podkreślający prostotę, zgrzebność i taką nienachalność życia i poezji Papuszy.
Piękne zdjęcia, tabory jadące przez las, ogniska rozpalane gdzieś na polanie. W tych zdjęciach i muzyce Pawluśkiewicza jest coś co porusza we mnie jakąś nostalgiczną strunę. Przypomina mi dzieciństwo, gdy ojciec zabrał mnie w miejsce, w którym Cyganie rozbili się z taborem. Pamiętam tę atmosferę tajemniczości, gdy obserwowaliśmy na wzgórzu wozy cygańskie. Był to rok '75 czy '76, więc tabory były już od dawna zakazane, a mimo to w  Łodzi stanęły wozy...

Na koniec warto wspomnieć o reakcji polskich Cyganów na ten film. czytałam wypowiedzi Don Vasyla, w których odnosi sie bardzo krytycznie do ekranizacji. Zarzuca, że państwo Krauze nie konsultowali sie z królem Cyganów. przez co stworzyli fałszywy obraz tej historii. Jego zdaniem, Papusza za życia wykorzystana była przez Jerzego Ficowskiego, a teraz przez Krauzów. Ma pretensje, że nie zostali zaproszeni do filmu prawdziwi, cyganscy muzycy. No cóż..., zawsze muszą być niesnaski, zazdrość i obrzucanie się błotem. Nie wiem kto ma rację, staram się odnięść do filmu takiego jaki jest.

... i jeszcze kilka kilka pięknych zdjęć z filmu





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Fargo

sezon 2 i 3 juz obejrzany.  To była dla mnie uczta. Styl, konwencja i muzyka! Trzeci sezon początkowo wydał mi się zbyt powolny w akcji, nie...