niedziela, 6 kwietnia 2014

"Święto świateł" Krzysztof Kotowski

Skończyłam czytać tę książkę, zabieram się do pisania notki i ... właściwie nie wiem co sądzić, nie wiem czy książka podobała mi się. Zaczyna się bardzo ciekawie - policja znajduje cztery ofiary zbrodni, która w swoich okolicznościach nawiązuje do tajemniczej śmierci mistrza starej japońskiej gry Go. Śledztwo prowadzi młoda, niedoświadczona, ale inteligentna i ambitna, mająca problemy z kontrolą własnych emocji, policjantka. Do pewnego momentu czytałam książkę z zainteresowaniem, analizowałam nowe fakty, odkrywane w śledztwie, które toczy się niezwykle szybko. W pewnym momencie jednak zaczęło mnie męczyć to tempo. Zaczęłam odnosić wrażenie, że akcja jest na siłę gmatwana, nowe szczegóły przestają trzymać się "kupy". Może jestem mało bystra, ale w końcu pogubiłam się w tym kto z kim trzyma i przeciwko komu. Nie bardzo zrozumiałam jaki związek cała sprawa miała z grą Go - wszystko trochę na siłę sklejone.
Podobno Krzysztof Kotowski jest mistrzem dialogu. Pewnie to prawda, ale moim zdaniem zbyt dużo wartkich dialogów nadaje szybkie tempo akcji, czyniąc ją mało zrozumiałą. Myślę, że napięcie i zaciekawienie w czytelniku można utrzymać nie tylko za pomocą ciągu dialogów. Mnie nie podoba sie taka proza, gdy nie mam czasu na wytchnienie, analizę, refleksję, a jest to potrzebne, by zrozumieć bohaterów i podążać za nimi.
Warstwą kryminalną jestem więc rozczarowana, a szkoda, bo zapowiadało się ciekawie.
Znalazłam natomiast w tej książce inne wartości. Z zaciekawieniem, a nawet wzruszeniem czytałam fragmenty na temat psychoterapii bohaterki. Poruszony jest problem, z którym większość ludzi musi się kiedyś tam zmierzyć - czyli śmierć rodziców. Trzeba uporać się z wyrzutami sumienia - że za mało opiekowaliśmy się, że mogliśmy więcej rozmawiać, coś wyjaśnić, wybaczyć. Wreszcie, że w chwili śmierci nie było nas przy kochanej osobie, że w obliczu śmierci zawsze człowiek jest sam - ten co umiera i ten co zostaje.
Niektórym pocieszenie przynosi w takich chwilach wiara w Boga. I właśnie rozważania bohaterki nad istotą Boga, nad sensem ludzkiej egzystencji i jej nieuchronnym końcem, to jedyny powód, dla którego warto było tę książkę przeczytac do końca, podkreślam - do końca!

W drodze do pracy

Piękny widok, tylko szkoda, że muszę o iść do pracy. Na szczęście autobus przyjechał punktualnie.😊