Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

Mój sposób na listopadową (nie)pogodę.

Obraz
Od szarych dni listopadowych, nocy, która zakrada się już po 16:00, gorszy jest tylko dzień 02 stycznia - no tego to już naprawdę nie cierpię! Właściwie to chciałabym, żeby spadł już śnieg. Zrobiło by  się jaśniej, czyściej - jakoś tak świąteczniej. Ale moje wieloletnie doświadczenie podpowiada mi, że o tej porze roku śnieg nie utrzyma się długo. Zrobi się mokro, ciapaluchowato, brrr! Czyli jeszcze gorzej niż jest.  Znalazłam sobie taką oto piosenkę w wykonaniu Doroty Osińskiej, która poprawia mi humor. Ustawiłam ja w komórce jako budzik, dzięki czemu rano wstaje się trochę łatwiej. Znacie takie piosenki, które "chodzą" za nami cały dzień? Ja tak mam właśnie z tą. Melodia pogodna, tekst optymistyczny - naprawdę można ją "łykać" zamiast Prozacu (patrz tekst piosenki).
    "Pogoda na jutro" sł. Magda Czapińska, muz. Wojciech Karolak

Papusza

Obraz
PATRZĘ TU, PATRZĘ TAM 
(dikchaw daj, dikchaw doj)

Patrzę tu, patrzę tam –
wszystko się chwieje! Śmieje się świat!
Gwiazd zatrzęsienie nocą!
Gadają, mrugają, migocą.

Gwiazdy! Kto je rozumie,
ten nocą nie chce zasnąć,
na Mleczną Drogę spogląda jasną,
wie, że to droga szczęśliwa
że w dobre strony przyzywa.

Patrzę tu, patrzę tam –
jak się księżyc myje w ciepłych wodach,
niby w strumieniu pod lasem
Cyganeczka młoda.

Cóż to się dzieje
Wszystko się chwieje.
To świat się śmieje.

1951      przekład: Jerzy Ficowski

myśli czarne jak gawrony...

Obraz
Drzewo przed moim oknem codziennie wieczorem pokrywa się stadem gawronów.
Czarna zapowiedź nocy. Gdy zaczyna świtać, zrywają się całym stadem i odlatują do pobliskiego lasu. Lecą tak blisko mojego okna, że boję się, czy zahaczą skrzydłami. Wracają ok. 16.00 na nocleg, a rano to samo. Ten rytuał powtarza się codziennie od listopada do marca, a ja czuję, jak wraz z ich ponurym krakaniem zakradają się czarne, jesienne myśli...



W zwiędłym lesie jest ptaków wołanie,
wołanie bez powodu w zwiędłym lesie.
Lecz to okrągłe ptaków wołanie
spoczywa w chwili, co mu dała trwanie
wielkie jak niebo na zwiędłym lesie.
Posłusznie wszystko układa się w krzyk:
Krajobraz jakby leżał w jego dłoni, 
gwałtowny jakby przylegał do niej, 
a chwila, która chce z siebie wyjść, 
jest blada, niema, jakby znała ciszę
rzeczy, od których musi umrzeć każdy, 
kto z tego krzyku wyszedł.

R.M. Rilke Niepokój




Kościół w Jurgowie - szlakiem architektury drewnianej

Obraz
 Jurgów to niewielka wieś,  położona tuż przy granicy ze Słowacją. Lubię  tam zaglądać,  gdy podróżuję po Podhalu. Oprócz pięknego kościoła, zabytkowych szałasów,  ciekawa jest też historia wsi.
Została  założona w 1546 r., wg. legendy przez zbójnika Jurko- stąd nazwa wsi. Jej przynależność  państwowa zmieniała się na przestrzeni lat.  Od początku powstania do 1918 r.  Jurgów należał do Królestwa Węgierskiego. Wieś  została włączona do granic Polski w 1920 r.  i pozostała w nich do wybuchu II wojny światowej. W czasie wojny ziemie te zajęte  były  przez Słowację i wróciły do Polski w 1945 r.
W okresie austro-węgierskim ludność była poddawana "madziaryzacji",  usilnie wprowadzano nauczanie języka węgierskiego w szkołach. Obecnie mało kto pamięta te czasy,  ale gdy w święta  Bożego Narodzenia odwiedziłam kościół  w Jurgowie, to słyszałam modlitwy i śpiewy po słowacku. Msze w tym języku odbywają się tylko w określonych porach, kierowane są  zapewne do osób starszych, wychowany…

Sławomir Koper "Wielcy zdrajcy. Od Piastów do PRL."

Obraz
Książki Sławomira Kopra nie przedstawiają wyłącznie nowych,
odkrywczych treści,
większość opisywanych faktów jest znana i można je odnaleźć w innych źródłach. Zaletą jego pisarstwa jest  umiejętność zebrania ciekawostek historycznych, obyczajowych i przedstawienie ich w taki sposób, że  wciąga to czytelnika w inny świat, ożywia postaci, które dawno odeszły. Pisze językiem lekkim, bez historycznego zadęcia. Pewnie dlatego jego książki zdobyły tak dużą popularność. Dla osób interesujących sie przeszłością, a nie będących specjalistami w tej dziedzinie, jest  to prawdziwa gratka.

Gdy przejrzałam spis treści książki o zdrajcach, to poczułam lekkie rozczarowanie, że ich poczet kończy się na Bolesławie Bierucie. Autor na końcu książki uzasadnia swój wybór, jakby rozumiejąc, że wielu czytelników odczuje brak najnowszej historii. S. Koper tłumaczy się, że rozmyślnie zakończył na latach ' 50, bo trudno jest pisać o czasach bardziej współczesnych. Wydarzenia z PRL-u to nie tylko historia, …

Zygmunt Miłoszewski "Domofon"

Obraz
Domofon to horror w klasycznym stylu - nawiedzony dom(blok), potępione dusze, upiory, przenikające do naszej rzeczywistości, nękające żywych.
Ale tak naprawdę to nie upiory męczą, prześladują, czy zabijają ludzi.
To ich własne lęki, poczucie winy. Koszmary z przeszłości, które spychamy w najdalsze zakamarki naszej świadomości, nie chcemy o nich myśleć, pamiętać.
Każdy człowiek ma takie wspomnienia, przeżycia, czy myśli, o których chciałby zapomnieć, bo wywołują lęk.
Oprócz płaszczyzny typowego horroru, jest więc tu też druga strona książki, zahaczająca o ludzką psychikę. Żeby uwolnić się od koszmaru, trzeba przeżyc swój lęk do końca, nie uciekać, tylko zmierzyć się z nim, z przeżytą traumą, z własnymi słabościami, czy świństwami jakie się w życiu zrobiło.
Gdy wyrzucamy je ze świadomości, to żyjemy jakby za szybą , nie uczestniczymy w pełni w otaczającej nas rzeczywistości. Tak jak bohaterowie Domofonu, którzy w metaforyczny sposób nie mogą wyjść z domu do normalnego świata.Nie są w st…

Lubię te ciemne godziny - Rainer Maria Rilke

Obraz
Lubię te ciemne godziny w mym bycie,
gdy zmysły toną w głębinie bezwolne;
jak w starych listach, widzę w nich ukryte
codzienne życie, już dawno minione
i jak legenda dalekie, prześnione. I wtedy wiem już, że zyskałem przestrzeń
na drugie życie, co bez czasu płynie. Niekiedy czuję się ogromnym drzewem,
rosłym, szumiącym, co ponad mogiłę
wyrasta snem, przez chłopca śnionym skrycie
(którego strzegą podziemne korzenie),
straconym w smutku, żałości i śpiewie.

Szlakiem architektury drewnianej - kościół w Dębnie

Obraz
Wśród drewnianych kościołów polskich jest to niewątpliwie perełka - malowniczo położony, w niewielkiej wsi podtatrzańskiej, której nikt by zapewne nie znał, gdyby nie słynny zabytek.
Wart podkreślenia jest fakt, że w wakacje, zawsze gdy tam pojechałam, kościół był udostępniony zwiedzającym, można wysłuchać ciekawych informacji na temat historii i skarbów zgromadzonych w tym niewielkim kościółku.
Podkreślam ten fakt, bo najczęściej kościoły są zamknięte, można podejrzeć wnętrze tylko przez kratkę, albo (jeszcze gorzej) dziurkę od klucza.
Historia Dębna zaczyna się w 1254 r. kiedy nazwa ta pojawia się w dokumencie, poświadczającym nadanie tych ziem Cystersom, a pierwsza wzmianka o kościele pw. św. Michała Archanioła pochodzi z 1335 r. Obecna świątynia datowana jest na 2 poł. XV w. i nie przebudowywana, przetrwała do dziś. Długo pozostawała w zapomnieniu, dopiero pod koniec XIX w. zainteresowano się nią pod wpływem rozwijającej się mody Podhale i folklor. Rozpoczęto prace mające na cel…

"Bal" Wisława Szymborska

Obraz
Dopóki nie wiadomo jeszcze nic pewnego,
bo brak sygnałów, które by dobiegły,

dopóki Ziemia wciąż jeszcze nie taka
jak do tej pory bliższe i dalsze planety,

dopóki ani widu ani słychu
o innych trawach zaszczycanych wiatrem,
o innych drzewach ukoronowanych,
innych zwierzętach udowodnionych jak nasze,

dopóki nie ma echa, oprócz tubylczego,
które by potrafiło mówić sylabami,
dopóki żadnych nowin
o lepszych albo gorszych gdzieś mozartach,
platonach czy edisonach,

dopóki nasze zbrodnie
rywalizować mogą tylko między sobą,

dopóki nasza dobroć
na razie do niczyjej jeszcze nie podobna
i wyjątkowa nawet w niedoskonałości,

dopóki nasze głowy pełne złudzeń
uchodzą za jedyne głowy pełne złudzeń,

dopóki tylko z naszych jak dotąd podniebień
wzbijają się wniebogłosy-

czujmy się gośćmi w tutejszej remizie
osobliwymi i wyróżnionymi,
tańczmy do taktu miejscowej kapeli
i niech się nam wydaje,
że to bal nad bale.

Nie wiem jak komu-
mnie to zupełnie wystarcza
do szczęścia i do nieszczęścia:

niepozorny zaści…

Wojtek Bellon P.S. jesiennej miłości

Obraz
I oto nadeszła poraCzernienia traw zżętych
Pozostał za nami
Kosmos jesienny
Przyszło nam u drogowskazu
Z napisem „donikąd” stanąć
A w nas słowa jak ptaki zmoknięte
A w nas myśli strachliwe jak zając
I oto czas nadchodziWyjaśnień niezbędnychStoimy obok, chociażNa wyciągnięcie rękiŻeby choć chwila niewielkaBy spokój znowu znaleźćLecz w nas słowa jak ptaki zmoknięteLecz w nas myśli strachliwe jak zającI oto, popatrzmy tylkoStoimy na rozdrożuZ którego każde odejśćOsobną drogą możeI każde z nas obce pośródStron świata wybierającBo w nas słowa jak ptaki zmoknięteBo w nas myśli strachliwe jak zając   A tyle drogi przed nami
   Tyle światów przed nami
   A tyle pieśni
   Jeszcze tyle pieśni przed nami

Bukareszt Krew i kurz Małgorzata Rejmer

Obraz
Autorka zabrała mnie w podróż po mieście, które nie chce pamiętać swojej przeszłości, próbuje się od niej odciąć, nie widzieć pozostałości totalitarnego systemu, który zżerał Bukareszt , toczył jak rak.  Niestety, ta przerażająca przeszłość woła na każdym kroku, nie pozwala o sobie zapomnieć. Tkwi w ludzkich przyzwyczajeniach, gnieździ się w umysłach. Przeraża w architekturze, w "śmieciach zalegających na ulicach, w trawnikach przypominających popielniczki, w zaschniętych strugach plwocin i bryłach psich odchodów na chodnikach".

Książka Małgorzaty Rejmer nie jest typowym reportażem. Poznajemy Bukareszt, a przez niego również i Rumunów, dzięki opowieściom jego mieszkańców. Autorka snuje tę historię trochę jak baśń, sięgającą czasów starożytnych i korzeni narodowości rumuńskiej. Jest to jednak baśń przerażąjąca, o  więzieniach, torturach, psychicznym i fizycznym wyniszczaniu ludzi. Brud, pot, zmęczenie, beznadzieja. Dzieci uczone przez rodziców, że nie można mieć marzeń. Nie …