wtorek, 28 sierpnia 2012

Musimy porozmawiać o Kevinie

Tilda Swinton
Musimy porozmawiać o Kevinie



Film szkockiej reżyserki Lynne Ramsay (2011)
Historia kobiety, matki, w której postać wciela się Tilda Swinton. Rodzi dziecko - Kevina , które od początku jest dziwne. Nie bawi się , jak inne dzieci , nie śmieje, nie nawiązuje więzi emocjonalnej z matką . Potrafi być okrutne, wręcz demoniczne.Początkowo matka podejrzewa autyzm. Zauważa jednak ,że wobec ojca syn jest miłym , normalnym dzieckiem. Kevin manipuluje matką , lekceważy ją , poniża.
Ezra Miller
Widać jak matką targają skrajne uczucia. Chce syna kochać , ale nie może zaakceptować tego jaki jest. Można odnieść wrażenie ,że zmusza się do roli matki, a w głębi serca odrzuca to dziecko, które jest tak bardzo dziwne, wrogo do niej nastawione. Nie może liczyć na wsparcie męża, bo on  ją obwinia  za złe relacje z synem, tłumaczy jej wątpliwości przewrażliwieniem.
Można postawić frapujące pytanie, czy zawsze matka musi kochać swoje dziecko...?

Historię poznajemy stopniowo,w strzępkach. Jest to swojego rodzaju retrospekcja matki.Na końcu dowiadujemy się o tym, że Kevin zamordował kilka osób.
Odniosłam wrażenie ,że dopiero wtedy matka odnajduje w sobie miłość do syna. Wykazuje wielką siłę ducha, znosząc obelgi ze strony sąsiadów, którzy obwiniają ją za złe wychowanie dziecka. Przerażający jest spokój i determinacja z jaką usuwa codziennie czerwoną farbę, którą ludzie brudzą jej dom.
Fascynująca jest kreacja Tildy Swinton. W swojej grze używa bardzo mało środków wyrazu, ale widz dokładnie czuje co bohaterka przeżywa.
 Historia przedstawiona w filmie  stawia widza w trudnej sytuacji próby ustosunkowania się do bohaterów. Można szukać przyczyny, kto zawinił, że doszło do tragedii. Myślę , że każdy widz będzie miał własne zdanie, subiektywne oceny , bo film  wywołuje wiele trudnych emocji.

1 komentarz:

  1. Wiesz, nie zawsze "ktoś" jest winny. Czasami niepotrzebnie doszukujemy się w nas samych winy. Z tego co napisałaś wynika, że matka chciała kochać, była gotowa, ale syn nie "pozwalał" na tę miłość.
    "czy zawsze matka musi kochać swoje dziecko...?"
    Trudne pytanie, bo z jednej strony jest takie powiedzenie, że serca matki kocha nawet dziecko - mordercę. A z drugiej, znam na przykład dziewczynę, która kiedyś podczas szczerej rozmowy powiedziała, że nie kocha swojej córki... I nie to, że jakaś tam patologia. Powiedziała, że zajmuje się nią z obowiązku, a nie z miłości.
    W jednym masz rację, temat trudny, bardzo trudny, ze względu na duży ładunek emocji...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

W drodze do pracy

Piękny widok, tylko szkoda, że muszę o iść do pracy. Na szczęście autobus przyjechał punktualnie.😊